niedziela, 30 kwietnia 2017

3, tydzień 2

po 2 tygodniach jest mnie mniej o 6,5cm. mogłoby być więcej, ale jako że wciąż jestem uziemiona przez rehabilitację, jestem zadowolona. najważniejsze, że w ogóle coś ze sobą robię i się nie poddaję.

czuję się lepiej, nie mam już aż tak wydętego brzucha cały czas. nie mogę się doczekać, aż wrócę do pracy i będę dojeżdżać na rowerze, 6km w jedną stronę. jeszcze przynajmniej 2 tygodnie.


TYDZIEŃ 2: 6/7

niedziela
warzywa, ryż

poniedziałek
warzywa, ryż

wtorek
warzywa, ryż

środa
owoce, warzywa

czwartek
warzywa

piątek
warzywa, ryba

sobota
warzywa, wegański burger (+z sałatą zamiast bułki), kakao


wieczorne makaronowe uczty, gdzie jadłam, dopóki miałam miejsce w żołądku, należą do przeszłości. przyzwyczaiłam się jeść gotowane/smażone warzywa na kolację, lekkie sałatki w ciągu dnia i czuję się o niebo lepiej. zupełnie usunęłam cukier z diety; jedyny cukier jako-taki mam w miodzie, który dodaję do herbaty i, jak się okazało, w bulionie warzywnym. z czasem ograniczę i to.


HULA HOP UPDATE

hula mi się wyśmienicie. bałam się, że po prawie roku przerwy będę znowu miała siniaki (2kg z wypustkami może przynieść niespodzianki), ale nic takiego się nie stało. szybko doszłam do 20min dziennie i żadnych siniaków nie widać. zrobiłam sobie rozpiskę na kolejne 2 miesiące i jeżeli będę się jej trzymać, pod koniec czerwca będę hulać godzinę dziennie. centymetry już idą w dół :)


wciąż nie mogę uwierzyć, jak mogłam się tak zapuścić. czy ja naprawdę myślałam, że po tylu latach rozmiaru 34 będę umiała być szczęśliwa 3 rozmiary więcej? to tak nie działa. zupełnie o tym zapomniałam.

mam dni, kiedy mam ochotę się ukarać głodem. stara, znana metoda radzenia sobie z problemami. muszę się pilnować, żeby nie stosować jej za często.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz