po 2 tygodniach jest mnie mniej o 6,5cm. mogłoby być więcej, ale jako że wciąż jestem uziemiona przez rehabilitację, jestem zadowolona. najważniejsze, że w ogóle coś ze sobą robię i się nie poddaję.
czuję się lepiej, nie mam już aż tak wydętego brzucha cały czas. nie mogę się doczekać, aż wrócę do pracy i będę dojeżdżać na rowerze, 6km w jedną stronę. jeszcze przynajmniej 2 tygodnie.
TYDZIEŃ 2: 6/7
niedziela
warzywa, ryż
poniedziałek
warzywa, ryż
wtorek
warzywa, ryż
środa
owoce, warzywa
czwartek
warzywa
piątek
warzywa, ryba
sobota
warzywa, wegański burger (+z sałatą zamiast bułki), kakao
wieczorne makaronowe uczty, gdzie jadłam, dopóki miałam miejsce w żołądku, należą do przeszłości. przyzwyczaiłam się jeść gotowane/smażone warzywa na kolację, lekkie sałatki w ciągu dnia i czuję się o niebo lepiej. zupełnie usunęłam cukier z diety; jedyny cukier jako-taki mam w miodzie, który dodaję do herbaty i, jak się okazało, w bulionie warzywnym. z czasem ograniczę i to.
HULA HOP UPDATE
hula mi się wyśmienicie. bałam się, że po prawie roku przerwy będę znowu miała siniaki (2kg z wypustkami może przynieść niespodzianki), ale nic takiego się nie stało. szybko doszłam do 20min dziennie i żadnych siniaków nie widać. zrobiłam sobie rozpiskę na kolejne 2 miesiące i jeżeli będę się jej trzymać, pod koniec czerwca będę hulać godzinę dziennie. centymetry już idą w dół :)
wciąż nie mogę uwierzyć, jak mogłam się tak zapuścić. czy ja naprawdę myślałam, że po tylu latach rozmiaru 34 będę umiała być szczęśliwa 3 rozmiary więcej? to tak nie działa. zupełnie o tym zapomniałam.
mam dni, kiedy mam ochotę się ukarać głodem. stara, znana metoda radzenia sobie z problemami. muszę się pilnować, żeby nie stosować jej za często.
%#&*^\?
jeszcze nie teraz.
niedziela, 30 kwietnia 2017
niedziela, 23 kwietnia 2017
2, tydzień 1
pierwszy tydzień za mną. straciłam już pojedyncze centymetry, ale to dopiero początek długiej drogi.
postanowiłam przejść na dietę, która zawsze na mnie działała:
TYDZIEŃ 1: 6/7
niedziela
warzywa
poniedziałek
warzywa
wtorek
warzywa, ryż
środa
owoce, warzywa, sushi
czwartek
warzywa, ryż, sushi
piątek
owoce, warzywa, makaron
sobota
owoce, warzywa, grzyby
za tydzień wkleję tu moje hula hop update; na razie są to małe liczby, jako że kręcenie 2kg z wypustkami zaczyna się od dosłownie kilku minut dziennie.
chciałabym się więcej ruszać, jeździć więcej na rowerze i spacerować, ale przez najbliższe 2 tygodnie jestem uziemiona; mam rehabilitację po wypadku. na razie skupiam się tylko na tym, żeby nie przytyć jak balon, leżąc całe dnie w łóżku i nic nie robiąc. dobrze, że jest hula hop.
postanowiłam przejść na dietę, która zawsze na mnie działała:
- zero cukru
- zero nabiału
- zero zbożowych (makaron ograniczyć do minimum)
- jeść wszelako przygotowane warzywa i owoce w takich porcjach, żeby nie rozpychać żołądka
- nie jeść po nocach
- przeprosić się z 2kg hula hop z wypustkami
TYDZIEŃ 1: 6/7
niedziela
warzywa
poniedziałek
warzywa
wtorek
warzywa, ryż
środa
owoce, warzywa, sushi
czwartek
warzywa, ryż, sushi
piątek
owoce, warzywa, makaron
sobota
owoce, warzywa, grzyby
za tydzień wkleję tu moje hula hop update; na razie są to małe liczby, jako że kręcenie 2kg z wypustkami zaczyna się od dosłownie kilku minut dziennie.
chciałabym się więcej ruszać, jeździć więcej na rowerze i spacerować, ale przez najbliższe 2 tygodnie jestem uziemiona; mam rehabilitację po wypadku. na razie skupiam się tylko na tym, żeby nie przytyć jak balon, leżąc całe dnie w łóżku i nic nie robiąc. dobrze, że jest hula hop.
poniedziałek, 17 kwietnia 2017
1, a ja znowu tutaj
nie mogę się dostać do mojego poprzedniego bloga.
nie pisałam tam od października 2015 roku, więc strata żadna.
zaczynam na nowo.
strach się przyznać. przytyłam. po raz pierwszy od 8 lat.
wiem, jak to się stało i wiem, jak to odwrócić.
zaczynam na nowo; notki będą co niedzielę.
jedyny odnośnik, jaki mam, to wymiary z początku października 2015 roku, jakie znalazłam na poprzednim blogu:
talia: 68cm
boczuchy: 81cm
pupa: 90cm
muszę do nich wrócić.
punkt wyjściowy:
talia: 80cm
boczuchy: 94cm
pupa: 100cm
nie pamiętam, i nie chcę pamiętać, kiedy ostatnio było mnie tak dużo.
edit: odbudowuję listę linków po lewej stronie; cała rzesza blogów, które lubiłam czytać, już nie istnieje. szkoda. chciałam was znowu odnaleźć.
nie pisałam tam od października 2015 roku, więc strata żadna.
zaczynam na nowo.
strach się przyznać. przytyłam. po raz pierwszy od 8 lat.
wiem, jak to się stało i wiem, jak to odwrócić.
zaczynam na nowo; notki będą co niedzielę.
jedyny odnośnik, jaki mam, to wymiary z początku października 2015 roku, jakie znalazłam na poprzednim blogu:
talia: 68cm
boczuchy: 81cm
pupa: 90cm
muszę do nich wrócić.
punkt wyjściowy:
talia: 80cm
boczuchy: 94cm
pupa: 100cm
nie pamiętam, i nie chcę pamiętać, kiedy ostatnio było mnie tak dużo.
edit: odbudowuję listę linków po lewej stronie; cała rzesza blogów, które lubiłam czytać, już nie istnieje. szkoda. chciałam was znowu odnaleźć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)